Spieszmy się
Felek wyszedł na miasto z kolegami i po raz pierwszy wrócił późno, kiedy już spałam. Nie wysyłałam mu wiadomości po nocach, nie wydzwaniałam. Uznałam, że jeśli będzie potrzebował jakiegoś wsparcia, to da znać. Rano poszłam sprawdzić, czy jest w swoim łóżku – i był. Fala czułości rozlała się po moim ciele. Od świtu piszę także z moją klientką, która urodziła przedwczoraj. Te noworodkowe i położnicze przypadłości wciąż tak żywo czuję w każdej kropli mojej krwi. I wiem, co mówię, kiedy zarzekam się, że to minie. To nie pusty slogan. To autentycznie mija. Zostajemy z pamięcią dotyku materiału kurteczki w rozmiarze 92 w tęskniących, pustych rękach. Chciałoby się sparafrazować: spieszmy się do szaleństwa kochać małe… tak szybko rosną. Ilekroć pojawi się trudność, dylemat – co robić, oddać do żłobka, odstawić od piersi, podążyć za radami cioci czy nie – proszę, zatrzymajcie się nad moimi słowami: zawsze warto wybrać bliskość. Im jej więcej, tym lepiej, bo stracony czas jest stracony. Dz...







