Kim będę kiedy dorosnę?
Chociaż w tym roku kończę 40 lat, na polu dorastania jeszcze wiele przede mną. Pamiętam, jak pisałam na tym blogu (jeszcze na poprzedniej platformie, może ktoś pamięta...) w dniu swoich 26 urodzin. Obłożona dwojgiem maleństw, zagubiona w nowym kraju, bez jakichś finansowych, duchowych, towarzyskich czy choćby emocjonalnych obfitości... bez żadnych, w swoim mniemaniu, perspektyw. Dorastałam wtedy w bólu. Ale udało się wyjsć z marazmu a dobro dzieci świeciło mi pośród tej burzy jak latarnia morska. Inaczej dorasta się wieku 12, 18, 26 lat a inaczej w wieku 40. Teraz mam bardzo jasną wizję, co chcę osiągnąć i niezbitą pewność, że to się wydarzy. Wiem, że gdy dorosnę w końcu (a moje dorastanie zbiega się z marszem ku dojrzałosci moich dzieci- gdy nie będą mnie już organicznie potrzebować wtedy ukłonię się wszystkiemu co razem przeżyliśmy i wybiorę SWOJE) będę panią, która w głębokości piękna natury towarzyszy rodzinom. Towarzyszy porodom, połogom, ale potem też dzieciom by ich rodzice...







