Kim będę kiedy dorosnę?

 Chociaż w tym roku kończę 40 lat, na polu dorastania jeszcze wiele przede mną.

Pamiętam, jak pisałam na tym blogu (jeszcze na poprzedniej platformie, może ktoś pamięta...) w dniu swoich 26 urodzin. Obłożona dwojgiem maleństw, zagubiona w nowym kraju, bez jakichś finansowych, duchowych, towarzyskich czy choćby emocjonalnych obfitości... bez żadnych, w swoim mniemaniu, perspektyw. Dorastałam wtedy w bólu. Ale udało się wyjsć z marazmu a dobro dzieci świeciło mi pośród tej burzy jak latarnia morska.

Inaczej dorasta się wieku 12, 18, 26 lat a inaczej w wieku 40.

Teraz mam bardzo jasną wizję, co chcę osiągnąć i niezbitą pewność, że to się wydarzy.

Wiem, że gdy dorosnę w końcu (a moje dorastanie zbiega się z marszem ku dojrzałosci moich dzieci- gdy nie będą mnie już organicznie potrzebować wtedy ukłonię się wszystkiemu co razem przeżyliśmy i wybiorę SWOJE) będę panią, która w głębokości piękna natury towarzyszy rodzinom. Towarzyszy porodom, połogom, ale potem też dzieciom by ich rodzice mogli w pełni sił realizować potrzeby swoje oraz swojej wspólnoty. Będę babcią, biologiczną lub nie, pokazującą świat i zachęcającą do słuchania ptaków.

Potrzeba podróżowania będzie we mnie zaspokojona, bo i panie w innych częściach kontynentu/ świata, będą mnie zapraszać do swojej przestrzeni porodowej, tak, jak już to dzieje się teraz. Z tym, że w okresie on call nie będę musiała zwiedzać okolicznych lodziarni czy parków trampolin a jedynie cuda natury, pomniki przyrody i miejsca nieoczywiste do których zaprowadzą mnie nogi podczas pozornie bezcelowych spacerów.

Wszystko co robię, prowadzi mnie ku takiemu dorastaniu a tymczasem dziś zabieram dzieci na głośny, chlorowany kompleks basenowy, bo... chcą. Próbowalam zastąpić to górskim strumykiem w lesie, ale nie udało się. Trudno. Dam im czego pragną a kiedyś to ja zanurzę się w spełnianiu swoich marzeń. Każdy ma swój czas. 

Mój się zbliża. Wiem to, czuję, znacznie silniej niż 14 lat temu. 



Komentarze

Popularne posty